Kaufland oskarża związek zawodowy OPZZ „Konfederacja Pracy” o eskalację konfliktu i wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Spór trwa od sierpnia 2025 roku, a jego kulminacją ma być zapowiedziany na 14 grudnia strajk ostrzegawczy. Firma twierdzi jednak, że protest nie ma masowego charakteru i może zaszkodzić toczącym się mediacjom.
Od rozmów do oskarżeń
Według Kauflandu, dotychczasowe mediacje przebiegały spokojnie i przynosiły postępy. Obie strony wydały nawet wspólny komunikat, w którym zadeklarowały wolę dalszej współpracy. Tym większe zdziwienie – jak podkreśla firma – wywołały zapowiedzi strajku i wypowiedzi przewodniczącego OPZZ, w których miał on sugerować brak porozumienia. Sieć uznaje te deklaracje za „całkowicie sprzeczne z dotychczasowym przebiegiem rozmów”, a publiczne wypowiedzi związkowców – za działanie wbrew zasadzie dobrej wiary. Atmosfera wokół konfliktu gęstnieje, choć związkowcy jeszcze niedawno mówili o konstruktywnym dialogu.
Spór o liczby i narrację
Najostrzejsze zarzuty dotyczą rzekomej dezinformacji o planowanym proteście. Kaufland odpiera medialne doniesienia o paraliżu sklepów i wskazuje, że do OPZZ „Konfederacja Pracy” należy mniej niż 5% pracowników sieci. Firma twierdzi, że przedstawianie strajku jako ogólnopolskiego jest nadużyciem, mającym wywołać niepotrzebne emocje wśród klientów i pracowników. W piśmie do przewodniczącego związku sieć podkreśla, że publikacje o „masowych odejściach od stanowisk pracy” są bezpodstawne i mogą zaszkodzić wizerunkowi firmy.
Delikatna równowaga przed 14 grudnia
Kaufland ostrzega, że takie działania mogą utrudnić dalsze mediacje i oddalić możliwość porozumienia. Choć spór rozpoczął się od żądań płacowych, dziś przybrał formę walki o wiarygodność – z jednej strony związkowców, z drugiej zarządu dużej sieci handlowej. W tle pozostają pracownicy, którzy obserwują, jak negocjacje w sprawie ich warunków pracy zamieniają się w pojedynek o narrację, a grudniowa data strajku zbliża się nieubłaganie.