Polski handel detaliczny wchodzi w fazę przyspieszenia. Najwięksi gracze rynku – Biedronka, Lidl, Dino i Aldi – planują rekordową liczbę otwarć w 2026 roku. W tle trwa walka o klienta, lojalność i przestrzeń, a także o to, kto szybciej zapełni mapę kraju swoimi sklepami.
Biedronka i Lidl wciąż na czele
Biedronka konsekwentnie zmierza do przekroczenia granicy 4 tys. sklepów, utrzymując pozycję niekwestionowanego lidera. Sieć otworzyła 81 nowych placówek w pierwszej połowie 2025 roku i nie zamierza zwalniać tempa. Co więcej, rozwija się również poza Polską – na Słowacji ma powstać 50 sklepów do końca 2026 roku. Na drugim biegunie stoi Lidl, który planuje ponad 50 nowych lokalizacji i umacnia pozycję w średnich oraz dużych miastach. Sieć wciąż inwestuje w tygodnie tematyczne i marki własne, które stały się jej znakiem rozpoznawczym.
Dino i Aldi rosną w cieniu gigantów
W mniejszych miejscowościach trwa ekspansja Dino, które już przekroczyło barierę 3 tys. sklepów. Zarząd zapowiada, że w 2026 roku otwarć będzie jeszcze więcej niż w 2025, a rozwój napędzają nowe centra dystrybucyjne – około dwa rocznie. Sieć stawia na prostotę zakupów i mocną ofertę świeżych produktów. Tymczasem Aldi, po otwarciu swojego 400. sklepu w listopadzie 2025 roku, zapowiada dalszy wzrost i działania promocyjne, które mają przyciągnąć klientów do jego kompaktowych formatów.
Walka o klienta i przewagę
Wszystkie cztery sieci wchodzą w 2026 rok z jasnym celem – zwiększyć zasięg, przy jednoczesnym utrzymaniu atrakcyjnych cen. Biedronka i Lidl toczą najostrzejszą rywalizację, podczas gdy Dino zdobywa mniejsze rynki, a Aldi buduje lojalność prostym przekazem i markami własnymi. Dla klientów oznacza to jedno: coraz bliższy sklep, większy wybór i coraz niższe ceny. I choć rynek wydaje się nasycony, wygląda na to, że w handlu detalicznym wciąż jest miejsce na kolejny rozdział tej ekspansyjnej historii.