Biedronka otwiera dane przed nauką – a nauka przed Biedronką

Największa sieć handlowa w Polsce przekazała naukowcom z GRAPE dostęp do szczegółowych danych sprzedażowych. W zamian nie oczekuje pochwał, lecz wniosków – najlepiej trafnych, krytycznych i użytecznych. Takie podejście trudno zignorować, zwłaszcza w kraju, gdzie świat nauki i biznesu rzadko działają w jednym rytmie.

Dane zamiast deklaracji

Współpraca z GRAPE otwiera nowy rozdział w relacji Biedronki z otoczeniem zewnętrznym – tym razem nie chodzi o kampanię reklamową, lecz o dostęp do narzędzi analitycznych. Naukowcy analizują wpływ Biedronki na lokalny rozwój, poziom płac i ceny żywności, korzystając z unikalnego zbioru danych historycznych. W tym przedsięwzięciu nikt nie narzuca interpretacji – liczy się metodologia, a nie marketing. To rzadki przypadek, gdy duża firma deklaruje chęć zrozumienia własnej roli w szerszym kontekście ekonomicznym – i daje narzędzia, by to zrozumienie osiągnąć.

Raport bez tezy

Jak zapewniają przedstawiciele Biedronki, głównym celem współpracy jest stworzenie narzędzia opartego na faktach, które pozwoli zarówno podsumować trzy dekady działalności firmy, jak i zaplanować dalsze kierunki rozwoju. Raport, który powstaje, ma być wolny od sugestii i oczekiwań – jego treść zależy wyłącznie od wyników analiz. Dla badaczy oznacza to pełną swobodę intelektualną, dla firmy – ryzyko, które najwyraźniej postanowiono zaakceptować. W czasach, gdy wiele korporacji woli pisać własne narracje, to posunięcie brzmi jak wyzwanie rzucone samej sobie.

Kolejne otwarcie: Biedronka LAB

Równolegle Biedronka przygotowuje się do uruchomienia Biedronka LAB – wspólnego projektu ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Nowe centrum innowacji ma zająć się rozwojem produktów, technologii i badaniami nad przyszłością handlu detalicznego. Trudno nie zauważyć, że sieć stawia na wiedzę – w sensie dosłownym, operacyjnym i strategicznym. To nie gest dobrej woli, lecz inwestycja – i pytanie, jaką stopę zwrotu przyniesie.