W czwartek wieczorem w Polanowie, przy ul. Wolności, doszło do pożaru sklepu sieci Biedronka. Płomienie objęły cały budynek, a nad miastem unosił się gęsty słup dymu. Na miejscu przez wiele godzin działało 16 zastępów straży pożarnej.
Nocna akcja gaśnicza i walka z żywiołem
Pożar wybuchł około godziny 22. Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie – objął zarówno wnętrze marketu, jak i dach. Strażacy przez całą noc walczyli z żywiołem, zmagając się z intensywnym zadymieniem i rozległością pożaru. Dogaszanie trwało do piątkowego poranka. Według relacji lokalnego serwisu, ogień widoczny był z kilku kilometrów, co tylko potwierdza skalę zdarzenia.
Z informacji przekazanych przez RMF FM wynika, że w pożarze nikt nie odniósł obrażeń. To bez wątpienia najważniejsza wiadomość w kontekście dramatycznych scen, jakie rozegrały się nocą w niewielkim mieście.
Źródło ognia – hipotezy i śledztwo
Pierwsze doniesienia wskazują, że ogień mógł pojawić się na poddaszu budynku, co jednak wymaga potwierdzenia. Na miejscu pracują służby dochodzeniowe, które mają ustalić przyczyny zdarzenia i jego dokładny przebieg. Materiałów dowodowych z pewnością nie zabraknie – do sieci trafiły już nagrania dokumentujące momenty pożaru, a mieszkańcy Polanowa dzielą się relacjami.
Trudno nie zadać pytania o zabezpieczenia przeciwpożarowe w tego typu obiektach – choć podobne sytuacje zdarzają się rzadko, to każda kolejna stawia przed sieciami handlowymi pytanie o skuteczność procedur i reakcji. Szczególnie gdy w grę wchodzi ogień, który w ciągu minut potrafi zamienić murowany obiekt w pogorzelisko.