Lidl wycofuje szynkę z logo „Produkt Polski”. Błąd dostawcy i reakcja inspekcji

Szynka z Hiszpanii sprzedawana jako „Produkt Polski” – to nie pomysł na prowokację, lecz efekt pomyłki, która błyskawicznie obiegła media społecznościowe i wywołała falę komentarzy. Sprawą zajęła się Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, a sieć Lidl rozpoczęła procedurę wycofania produktu ze sklepów.

Kontrola po sygnałach klientów

Fotografie z etykietą „Produkt Polski” na hiszpańskiej wieprzowinie stały się viralem, a rolnicy – nie bez racji – zareagowali oburzeniem. W obliczu trudnej sytuacji krajowych producentów trzody chlewnej, każda wpadka dotycząca pochodzenia mięsa brzmi jak policzek. IJHARS natychmiast rozpoczęła kontrolę zarówno w miejscu sprzedaży, jak i w zakładzie produkcyjnym. Resort rolnictwa zapowiedział, że wyniki zostaną przedstawione po zakończeniu postępowania.

Inspekcja podkreśla jednak, że ta sytuacja ma również pozytywny wymiar – rosnąca liczba reakcji pokazuje, że konsumenci coraz świadomiej sięgają po produkty z polskim logo. W końcu znak „Produkt Polski” ma być gwarancją pochodzenia, a nie jedynie ozdobą na opakowaniu.

Lidl: błąd dostawcy, nie celowe wprowadzenie w błąd

Według przedstawiciela sieci Lidl przyczyną zamieszania była pomyłka w oznakowaniu po stronie dostawcy, która objęła około 0,2% partii. Skala problemu była więc niewielka, jednak wystarczająca, by podważyć zaufanie klientów. Sieć w odpowiedzi na zgłoszenia natychmiast rozpoczęła wycofywanie produktu z obrotu.

Zgodnie z przepisami ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, mięso może być oznaczone jako „Produkt Polski” tylko wtedy, gdy zwierzę urodziło się, było hodowane i ubite w kraju. Każde odstępstwo stanowi naruszenie prawa i może skutkować karą sięgającą nawet 10% rocznego przychodu przedsiębiorstwa.

Czym naprawdę jest „Produkt Polski”?

To nie tylko symbol, lecz również zobowiązanie. IJHARS w 2024 roku skontrolowała 573 partie produktów z tym oznaczeniem, wykazując uchybienia w co piątym przypadku, choć większość nie dotyczyła samego pochodzenia surowców. Dane z początku 2025 roku wskazują, że sytuacja się poprawia – z 56 partii sprawdzonych w sklepach wielkopowierzchniowych, tylko trzy wymagały interwencji.

Być może właśnie te statystyki są najlepszym dowodem na to, że świadomość – zarówno konsumentów, jak i producentów – powoli rośnie. A każda pomyłka, nawet najmniejsza, przypomina, że zaufanie do etykiety trzeba pielęgnować z taką samą starannością, jak smak tego, co ląduje na naszych stołach.